Bloog Wirtualna Polska
Jest 937 745 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Audiofeels - lepsi niż oryginał?...

sobota, 13 lutego 2010 17:33
Nothing else metters - Audiofeels.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5491393,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

ZIMA

środa, 20 stycznia 2010 15:18

No i po urodzinach, znowu rok starsza jestem... to już chyba z 18 będzie :P Wszystkim pamiętajacym bardzo dziękuję za życzenia - jesteście suuuuuuuuper! Dostałam różne śliczne prezenty, było fajne party - tort wysokości Skyscraper'a. Na kolację podałam: nogę indyczą w całkości, ze sosem, kartofelki z masłem i szczypiorkiem oraz kapustkę z grzybami ( miałam zamrożoną od świąt - nie chciało mi się kombinować ).
Wczoraj byliśmy z Bambolkiem na sankach z górki pozjeżdżać. Było w plusie i Olo po półgodzinie nadawał się już tylko do wykręcania - cały mokry! Pocykałam parę fotek moim nowym "lusterkiem" to zaraz wrzucę. Są średnie, bo słońca zero. Czekam na to słońce już ze dwa tygodnie, co by pofocić, ale niełaskawe wyleźć.
Poniedziałek był dla mnie dniem wyjątkowo pechowym. Najpierw zaspałam - co mi się w ogóle nie zdarza, bo ja pierwsza wstaję, a ostatnia się kładę. Ale Sz. P. Małżonek szedł na badania i to naczczo, więc nie musiałam wstawać kawki, śniadanka robić. Pogoniłam go z wyra i przyłożyłam się jeszcze na kwadransik do legowiska. Wstałam spokojnie se za dwadzieścia i poszłam się myć. Wtenczas zadzwoniła pani Hr., że któś przylezie i co by otworzyć. No tóż się w końcu otrząsnęłam i otrzepałam z majaki i dotarło do mojego zaćmionego mózgu, że jest za dziesięć, ale ósma. Olo jeszcze spał, w ogóle my w powijakach. W końcu z pół godzinnym poślizgiem dotarłam na komnaty. No a potem było tylko gorzej. Np. musiałam pani Hr. od pana Hr. przekazać niemiłą w treści wiadomość - a jak wiadomo posłańców złych wieści należy ze skały spychać.. No to już trochę wiem, jak to jest :] Ale, ale! Najlepsze na koniec. Jak to w poniedziałek udaliśmy się na kurs. Olo do sąsiadki, z kistą pociągów i szyn. Tasza z książkami, torebka, szalik, młodego ze śniegu wytargiwać - taki młyn - no i skutki niezłe!Otóż wracamy do chaty, a ja klucza nie mam. Oszczędzę opisu szczegółów poszykiwań,  stresu Małżonka etc. Chodzi o to, że zgubiłam klucz nie tylko od mieszkania naszego, ale i od auta, i od Głównych Drzwi na zamek! Znalazł się bardzo prędko, jak poszłam Ola odebrać od sąsiadki - klucze były u nich, pan Hr. przywiózł... znalazł w drzwiach wyjściowych... Straszny łoś ze mnie:] Konsekwencji żadnych nie było - stary chyba przyzwyczajony do takich wyskoków - ostatecznie jego żona wiecznie mu robi podobne numery...
Na tym się mój pech skończył i mam nadzieje, już nie wróci.
A w trakcie weekendu zrobiliśmy nową podłoge w łazience i parę innych drobnostek. Mój małżonek śmiał się na przykład, jak można sie tak ubrudzić, jak ja, malując jeden mały kaloryfer i szafeczkę... Widać mam talent. Łazienka prezentuje się o wiele lepiej.
Dziśka na obiad była pyszna zupka szparagowa na beszamelu - wrzucę przepis jak mnie natchnie. Małżonkowi smakowała - a to najostrzejszy mój krytyk:)
Slide1.JPG

zima2.JPG

zima3.JPG

zima4.JPG

zima5.JPG

Zdjęcia są w linkach, tak lepiej, bo się całe mieszczą :)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5390576,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Come back!!

poniedziałek, 04 stycznia 2010 17:34
Halo, Ludzie!! Wróciłam do sieci! Będą fotki z urlopu w Polsce - z jesieni i ze Świąt, i takie tam różne. Urlop w polsce był bardzo miły, ale jak zwykle przykrótki. U Puczków było super, w Zakopcu extra, a i na chrzcinach Hanki bardzo fajnie. Na Święta bylismy sobie naszą trójeczką na miejscu. Mieliśmy piękną choinkę (właściwie to nadal mamy), kolacja very uroczysta, no i Aniołek też o nas nie zapomniał...  Trochę przesadziliśmy z ilością makówek, ale w końcu i to się zjadło:) Na Sylwestra nawiedzili nas sąsiedzi, chłopy puszczały fajerwerki i było całkiem fajnie. Olo bardzo wytrzymale do drugiej godziny lepił sobie dinozaury z plasteliny u siebie:) W sobotę byliśmy na party u sąsiadki, była to impreza urodzinowa - czterdzieści lat minęło, jak jeden dzień... Ja odprawiam w następną sobotę, dziewiątego - chętnych spraszam na torta i szampana!!



Luka na Kasprowym



Jego żona również na Kasprowym.



Olo jako Nikolaus.



Hanka z Wujkiem i Kuzynem.



Nasza choinka i Oloś.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5331004,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

Złota Rakuska Jesień.

sobota, 07 listopada 2009 16:03
Pogoda jest głównie do bani. Dziśka troszku poświeciło słoneczko, ale zazwyczaj latarnie włączają się automatycznie już koło drugiej. Nie ma co, jednak dolina Dunaju to jesienią jest kraina mgieł. Szaro, brzydko i wilgotno.... W związku z niesprzyjającą aurą zakupiłam sobie płaszczyk na zimę, bo; po pierwsze zimno jest,  że dupa szczypie, a po drugie nie ma to jak zakupy jako antidotum na jesienne przygnębienie. 
Już listopad, jakosik tak to wszystko pędzi. Od weekendu, do weekendu i znowu poniedziałek. 
Jesteśmy wszyscy w miarę zdrowi, takie tam tylko katarki, czy małe przeziębionka. Jakby ktoś jeszcze nie wiedział to Olo był w szpitalu w Krems i miał wycinane migdałki. Wszystko poszło bardzo dobrze i mamy nadzieję, że pożegnaliśmy się już na zawsze z anginą. A inne news'y, to takie, że Hania jest już wśród nas, jak na razie widziałam ją tylko na zdjęciu, ale końcem listopada ma chrzciny i wtedy się zobaczymy:) W pierwszy weekend urlopu wybieramy się do kochanych; Majusi i Isiuni, no i do ich rodziców też, naturalnie... Potem wybieramy się z małżonkiem na romantyczny wypad we dwoje (okolice Zakopca), będzie pewnie całkiem miło:) Chcemy też pozapalać świeczki na grobach, no i oczywiście odwiedzić rodzinkę:) A potem już Hania-Party. Ludzi będzie fura, niezła jazda. 
Wczoraj byliśmy z Małżonkiem na kontroli z Szanowną nózią. Jest już termin operacji ustalony. Będzie to końcem stycznia - wtedy Żaba pożegna się ze swoimi metalowymi wstawkami. 
Olo chodzi do szkoły muzycznej i bardzo mu się tam podoba - ogólnie to chciałby grać na bardzo dużej trąbce, ale inne głośne instrumenty też go interesują.
Hanka :)

Hanka z Tatkiem:)
Znowu Hańcia :)

I Hania z Mamciom:)



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5132198,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Spacer po parku w niedzielę:)

poniedziałek, 21 września 2009 17:10

Olo jako tyranozaur i jako jelonek w chaszczach - nie trudno zgadnąć, który jest który...



Park beim Schloss.



Rzeczka w parku.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4998193,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Olo miał urodziny!!

niedziela, 20 września 2009 14:23
W piątek, jak wiadomo, Olo miał urodziny. W przedszkolu miał różne atrakcje. Upiekłam mu torta czekoladowego dla przedszkolaków, no i było fajno. A potem było u nas kinderparty. Olo zaprosił siedmioro dzieci z przedszkola i już szkolniaków. Razem z solenizantem ośmioro! Niezła jazda... Była trójka najlepszych koleżanek Olka, które już chodzą do szkoły, tj; Aleksandra, Kimberly i Verena, która wciąż obstaje z zamiarem poślubienia Aleksandra - oczywiście po osiągnięciu stosownego wieku:] Przez mieszkanie przeszedł huragan, tajfun nawet, ale jakośmy dali radę. Łukasz wziął sobie wolne popołudnie i wspierał mnie trochę. Na przykład delikatnie, acz stanowczo wyjmując dzieciakom z rąk tłukące się przedmioty, lub prosząc, żeby jednak nie wjeżdżać Olowym pojazdem (zapakowanym w trzech osobników) w ściany i fotele... Olo dostał furę dinozaurów, a najlepsze były kości szkieletu zatopione w gipsoej skale do odgrzebywania - w komplecie młotek i mesel:) Świetna zabawa, zajął się Olo na dość długo. W sobotę wzięliśmy naszego Geburtstagkind na wycieczkę. Byliśmy w kinie na super bajeczce "Oben", no i, wedle życzenia solenizanta, w McDonaldzie. Odwiedziła też Olka ciocia Bogusia z zyczeniami (to było w piątek po party i błyskawicznym odgruzowywaniu mieszkania). Przyniosła Olowi model szkieletu Stegozaura do pozkładania. Coraz trudniej w okolicy z prezentem dla Ola, ma już wszystko związane z dinozaurami, co oferuje sklep zabawkowy w Stockerau. My kupiliśmy mu ostatni zestaw, jakiego jeszcze nie miał do dłubania kości. Może będą miali dostawę przed Mikołajem...
Tak wyglądały zrobione przeze mnie zaproszenie na Olusiowe Geburtstagparty:)
 
Troszkę się w naszym mieszkanku zmieniło:) Kupiliśmy wielką 5-drzwiową szafę i małe biureczko komputerowe. Moje duże biurko dostał Olo do swojego pokoju, pod okno, do malowania w komforcie, po wyrzuceniu jednego tapczanu zrobiło się tam świetne miejsce na ten cel. Łukasz nieźle się napracował ze składaniem mebli, dorabianiem pleców do regału z zabawkami, oklejaniem go okleinami. po za tym przenosił meble, dorabiał półki do szaf, bo było mi mało i oklejał im kanty, żeby były ładne. Musiał też przenosić różne meble, które mi nie pasowały i spełniać takie życzenia, jak na przykład - ten regał na drugą ścianę, a te obrazki jednak tam itp. Załatwiał też zakupy przed kinderbalem i był z Olem kupić mu nowe papućki do przedszkola (SpongeBob'owe). Ja w tym czasie relaksowałam się przy pieczeniu tortów do przedszkola i na kinderbal (sztuk 4). O sprzątaniu po przemeblowaniu i przenoszeniu oraz segregacji ciuchów to już nawet nie wspominam. Ale jest teraz ładnie, lepszy przepływ powietrza też, no to może nie będzie takiej wilgoci. Oj, te stare, grube mury! Jakbyśmy codziennie nie wietrzyli, to wszystko byłoby stęchłe i wilgotne - taki mokry rok. Mieszkanie w średniowiecznych budowlach arystokratycznych ma sporo minusów i trzeba pamiętać, żeby nieliczne plusy nie przysłoniły nam tych minusów.
Dziśka byłam na Flohmarkt'cie, bo szukam Oleczkowi krzesła na kółkach do Jego Biurka, ale niestety nie było. Kupiłam mu zamiast tego dwie pary butów zimowych. Ludu było masa. Miejsce parkingowe znalazłam tak daleko, ze już prawie na pańskich polach, a to i tak trafem, bo któś wyjeżdżał, inni jechali jeszcze dalej. Czasu miałam mało i nic wiele nie pogrzebałam:( Dziś jest piękna pogoda, muszę chłopaków na jaki spacer wyrwać. A jutro jadę z Olem na wizytę do tego specjalisty od gardła etc. W końcu będzie coś więcej wiadomo.
ps. Dziękujemy serdecznie wszystkim kochanym ludziom za pamięć o Olusiowym święcie, za telefony z miłymi życzeniami etc. Jesteście Super!!


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4995208,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Fuj, angina.

wtorek, 08 września 2009 9:44
Siedzimy sobie z Olkiem w domu. Olo po kilku dniach w przedszkolu złapał anginę. Wrocił do domku troszku słaby, mówił, że boli go trochę głowa i nogi. No tak, pomyślałam, znowu gonili w pełnym słońcu w ogródku w tym przedszkolu. Był pełen entuzjazmu, bo umówił się na odwiedziny do koleżanki Vereny - pierwszy raz do niej. No i objawy choroby przez ten entuzjazm się nie przebiły. Zawiozłam Ola na miejsce. A nawet zostałam zaproszona na kawkę! o dziwo! przez mamę Ramonę - zawsze wyjątkowo wysoko noszącą nos. Pogawędziłysmy, wymieniłyśmy się telefonami i ruszyłam w dalszą objazdówkę. Wpadłam do Ani na kawkę - mieszka na tej samej ulicy - no i wymienić przeczytane części sagi "Zmierzch" na nowe. Dobrze przed piątą byłam juz w domu. A tu telefon od Frau Ramony, że Olo zasnął i czy ty normalne. Pokojarzyłam wszystkie fakty, no i wyszło mi, że chory:( Po kilku minutach już tam byłam. I popędziliśmy prosto do lekarza, Olo był rozpalony i słaby. Zdążył nas jeszcze przyjąć, choć miał być tylko do piątej. No i oczywiście diagnoza; angina. 10 dni antybiotyk i skierowanie do HNO - czyli garłdłowo - nosowo - usznego, konsultacja w sprawie usunięcia migdałków. Zarejestrowałam już małego i ma termin na 21 września. Wtedy się coś więcej dowiemy. Czy usunięcie konieczne, czy nie i kiedy, jak itp. 


Olo i jego przyjaciółka Verena na festynie w przedszkolu.
 
Drugi wątek tej historii jest taki, że Frau Mamusia Iwonka dostała w sobotę podejrzanie podobnych objawów co Olo, z bólem głowy etc. W pon. udałam się na wizytę - już drugi raz, odkąd przebywamy w tej miłej wsi, zaszczyciłam ordynację lekarską osobistą wizytą - poprzednio też mnie Olo zaraził. No i mówię temu Arzt'owi, że mam anginę, bo juz tydzień z chrym synem siedzę. zaglądnął tylko do gardła i mówi; 10 dni antybiotyk... No i tak to jest. Olo kończy jutro, ja to dopiero zaczynam, jeszcze ho ho. No i tak wzięłam się za kończenie tych zeszytów Dziadzia, co mu przepisuję. Nie było tego wiele, ponad połowę miałam zrobioną, ale włożyłam je do szuflady przy sprzątaniu i zapomniałam. Teraz wyjęłam, skoro czas jest, i tak sobie klikam. Raz się śmieję, to znowu się wkurzam na Dziadka charakter pisma, ale jakoś to leci. Już kończę ostatni. Wrzucę kiedy na bloga parę dowcipnych historyjek, tylko chyba powinnam spytać o zgodę autora... Cały '98 wydrukowałam dla Łukaszka, chciał sobie przeczytać, a nie lubi na komputrze. No i mogłam choć raz ja na niego posarkać, że czyta i czyta i nie zwraca na mnie uwagi, kiedy do niego mówię...






Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4962146,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Koniec wakacji :(

poniedziałek, 31 sierpnia 2009 13:11
W sobotę były urodzinki Ady! Jeszcze raz; wszystkiego naj, naj!!
A w niedzielę Nasza, tzn. moja i Sz.P. Małżonka szósta rocznica ślubu!! Któżby pomyślał; cóż za przejaw cierpliwości i opanowania... Małżonek, o dziwo!, jeszcze nie siwy, ani ja tyż nie. To juz całkiem nieźle. Uroczysty ten dzień świętowaliśmy wypadem na basen, a następnie na pizzę, co by wypełnić ubytki kalorii... Oczywiście, zaplanował to Oluś:)
Ciociu Edytko, jak tam z życzeniem Olka z okazji urodzin?? Daj odpowiedź.
Lato ma się już ku upadkowi, a my tu wszyscy czekamy na Hankę:) No, Hanulka!, dawaj na świat - fajnie jest:]


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4941072,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ślub cioci Oli i wujka Piotrka:)

wtorek, 25 sierpnia 2009 14:49
Parę fotek weselnych:



Olowi pasuje i czapa i wóz :]



Klamka zapadła... czas jechać na imprę, żeby to oblać ;P



Co my tu mamy: Na pierwszym Pani Młoda z najprzystojniejszym facetem na weselu, na drugim Teściowa Pana Młodego (w środku) oraz jej, nie da się ukryć, siostry - super fotka:), dalej Starostówka łapie welon, a na końcu Mr. Very Handsom - szwagier Pana Młodego.


Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4920511,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Zapraszam do : "od kuchni" :)

poniedziałek, 24 sierpnia 2009 19:37
Nowy przepis wrzuciłam. Chodzi oczywiście o obiecany już dawno bogracz. Zapraszam do zaglądywania :]

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4917339,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

 12345678  »

Zdjęcia w galeriach.


piątek, 18 maja 2012

Licznik odwiedzin:  4 545 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O moim bloogu

Co tam słychać u Oluśka:) Co tam słychać u mnie w kuchni:) Co tam ciekawego czytam:)O moim hobby - porcelana i starocie:)---------------

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 19.12.2008 14:31:55
  • autor: okusia1983
  • treść: Pozdro Zuza:]...

Lubię to